Wybrane Cytaty autor Terry Pratchett
I sądzę, że reszcie tej zupy też można zaufać...
Snibril był w lekkim szoku – spodziewał się, że cesarz nie jest specjalnie lotny, ale żeby aż do tego stopnia?! Szkoda było ratować takiego tępaka.
Z drugiej strony tępy czy nie, był jednak cesarzem i chwilowo to było najważniejsze, tak przynajmniej powiedziałby Bane.
Sytuację przeanalizował zgodnie z zaleceniami Pismire’a; Brocando na jego miejscu już by atakował z wrzaskiem, Glurk zaś zrobiłby to wcześniej, tyle że bez wrzasku.
Z nadzieją, że Mealy jest na posterunku, Snibril przystąpił do dzieła.
Bane wyjrzał za róg i machnął ręką, by przywołać pozostałych.
– Przestań się konspirować! – obsztorcował go Pismire.
– Jeśli będziemy się zachowywać tak, jakbyśmy mieli święte prawo robić, co robimy, to wartownicy nie odważą się nas zaczepić.
– Mam dość przemykania pod ścianami – zawtórował mu mały Wight.
– Król nie powinien się tak zachowywać.
Bane bez słowa zdjął habit.
– W sumie to ci wartownicy przyjęli sytuację raczej dobrze – stwierdził Pismire.
– Zwłaszcza w tych okolicznościach.
– W jakich okolicznościach? – zdziwił się Glurk.
– Żeśmy im dali po głowie.
Dywan
Hakardly spojrzał na niego, potem na jaśniejące pole bitwy.
Raz czy dwa otworzył i zamknął usta.
- Przykro mi - stwierdził.
- No tak, ale odrobina wsparcia dla niego... Sam widziałeś, czym jest ta laska...
- Przykro mi.
- On wam pomógł.
- Rincewind zwrócił się do pozostałych magów, którzy pospiesznie biegli do wyjścia.
- Warn wszystkim.
Dat wam przecież to, czego pragnęliście.
- Być może nigdy mu tego nie wybaczymy - mruknął Hakardly.
Rincewind jęknął.
- Ale co pozostanie, kiedy to się skończy? Co zostanie? Hakardly spuścił głowę.
- Przykro mi — powtórzył.
Oktarynowa łuna jaśniała coraz mocniej, a na krawędziach przechodziła w czerń.
Czarorodzicielstwo
- Nie będę sądziła - obiecała słabo.
- Silver chciałaby z tobą porozmawiać.
Przez chwilę słyszała jedynie szelesty i stuknięcia, po czym rozległ się głos Silver:
- Uważają, że jesteś jakimś duchem wodnym, najwyraźniej są tu dość pospolite.
Tylko że powinnaś zacząć wrzeszczeć, jak ci pokazali krzyż z podobizną Christosa, a tak zabiłaś im klina.
Radzę ci okryć się jak najszybciej, bo oni tu mają jakieś sztywne przesądy dotyczące nagości.
Na trakcie czekało więcej zbrojnych i więcej kapłanów.
Cegłowaty dosiadł podstawionego wierzchowca i usadził za sobą Kin, nie odzywając się słowem.
Dysk
- A pod wodą umieli oddychać?
- Nie udawaj głupka.
Odpłynęli, zanim Atlantyda zatonęła.
Potem zbudowali Stonehenge i piramidy i inne podobne.
Byli naukowo strasznie rozwinięci.
Johnny przyglądał się jej z otwartymi ustami.
Takich rewelacji człowiek spodziewałby się od Bigmaca, a nie od kogoś, kto w wieku czternastu lat dostaje świadectwa z wyróżnieniem.
- Nie... wiedziałem... - wykrztusił.
- Bo rząd takie sprawy wycisza.
- Aha.
Johnny i bomba
I stworów, co stukają...#
Nie bawi się z elfami w lesie...#
Magrat siedziała na koniu, któremu nie ufała, ściskała miecz, którego nie potrafiła używać, a szyfry wypływały z jej pamięci i układały się w informacje.
Porywają bydło i dzieci...#
Wykradają mleko...#
Kochają muzykę i porywają grajków...#
Właściwie to kradną wszystko.
Nigdy nie będziemy tak swobodni jak oni, tak piękni jak oni, tak mądrzy jak oni, tak świetliści jak oni: jesteśmy zwierzętami.
Chłodny wiatr poruszał gałęziami w lesie za miastem.
Zawsze był to miły las, w którym przyjemnie jest spacerować nocą.
Dziś jednak wiedziała, że to się skończyło.
Drzewa będą miały oczy.
Wśród wiatru będzie słychać dalekie śmiechy.
W końcu zabierają wszystko.
Magrat uderzyła konia piętami.
Ruszył kłusem.
Panowie i Damy
- Duszka... - Pani Pleasant skinęła głową.
- Tak.
Bywam u niej, kiedy tylko mogę.
Kiedy siostry wychodzą do pałacu.
Ona naprawdę się ich boi, pani Gogol.
Znowu przyjrzała się kociołkowi.
- Czy naprawdę widzi pani...?
- Ma pani pewnie wszystko, co trzeba do marynat? - przerwała jej pani Gogol.
- Tak.
Oczywiście.
- Pani Pleasant cofnęła się, ale z ociąganiem.
I stanęła.
wyprawa Czarownic